Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   JasonHunt   Jak porozumiewaja się gęsi
0

Jak porozumiewaja się gęsi

W jednym z zachodnioniemieckich instytutów przyrodniczych od kilkudziesięciu już lat prowadzi się badania m.in. nad gęsiami indyjskimi, które od wiosny do jesieni żyją na Syberii, a zimę spędzają w północnej części Indii. Gęsi indyjskie opuszczają niekiedy swoje gniazda podczas lęgu. Z porzuconych jaj, w sposób sztuczny w inkubatorze wylęgają się pisklęta, które służą naukowcom do różnych badań. Jednym z nich był eksperyment dotyczący zaproponowania małemu stadku gąsiąt nietypowej „gęsiej mamy” kobiety-biologa. W ciągu tygodnia pani biolog wzięła na wychowanie 6 gęsich sierotek. Dwa najmłodsze pisklęta wykluły się u niej w domu. Miała więc dobrą okazję do obserwacji tego wydarzenia. Najciekawsze było to, że już na kilkanaście godzin przed opuszczeniem skorupki słychać było cichutkie popiskiwania. Obserwatorce wydawało się, że zadawały pytanie: „Pi, pi, pi, jestem tutaj, a ty gdzie jesteś?” Wysnuła więc wniosek, że jeszcze przed wykluciem pisklęta porozumiewają się za pośrednictwem dźwięku zarówno z matką, jak i między sobą. Pierwsze godziny życia gąsiątka .przebywały pod swetrem swojej „mamy” śpiąc sobie smacznie. Od czasu do czasu jednak budziły się i popiskiwały. Odezwanie „gę, gę” uspokajało je i drzemały dalej. Początkowo poznawały swoją opiekunkę tylko po kolorze ubrania i butów, co zmuszało ją do noszenia codziennie jednakowego stroju. Dopiero po paru dniach nauczyły się rozpoznawania również po głosie. Gąsiątka potrzebują dużo snu. Prawdziwa gęsia mama przebywa ze swoimi dziećmi w dzień i w nocy, zapewniając im ciepło i poczucie bezpieczeństwa. W nienaturalnej sytuacji przebywały więc często pod swetrem, a w nocy spały w małej skrzynce, obok łóżka opiekunki, przykryte ręcznikiem i ogrzewane lampą. Co jakiś-czas popiskiwały cichutko, a otrzymawszy odpowiedź zasypiały znowu. Z najstarszymi „Pędrakiem” i „Puszkiem” można już było odbywać dłuższe spacery, ale ze względu na najmłodsze dziecko

Polacy nie gęsi i swoją bramkę sms mają. Zaprasza Darmowa Bramka SMS

Pchełkę” i niewiele starszych „Punkcika”, Komarka” i „Julcię” stadko trzymało się blisko domu. Pierwsze wędrówki, to nauka zdobywania pożywienia. Prawdziwe gęsie mamy pokazują swojemu potomstwu dziobem, co jest jadalne, a co nie. Zastępcza mama musiała czynić to samo. Palcem wskazującym i kciukiem, które imitowały dziób, chwytała koniczynę, lwi ząb, źdźbła trawy, Gąsiątka naśladowały ją. Kolejnym etapem edukacji była kąpiel w stawie. Pani biolog, dając dobry przykład, wchodziła do płytkiej wody wabiąc dzieci cichym wołaniem, Pędrak i Puszek, wcześniej zaznajomieni z wodą, wskakując do niej, pływając i nurkując, zachęcały do naśladowania swoje młodsze rodzeństwo, Wkrótce całe stadko zażywało przyjemnej kąpieli, nie odstępując jednak nóg swojej opiekunki. Tylko Julci nie udawała się próba całkowitego zanurzenia w wodzie. Jej kupę rek, niby korek, utrzymywał się ponad powierzchnią wody. Po wyjściu z wody dzieci zaczęły się gorliwie czyścić. Tego nie trzeba ich uczyć. Same wiedzą o tym żeby nie utonąć ich upierzenie musi być suche i natłuszczone. Ptaki wodne mają specjalny gruczoł tłuszczowy umożliwiający im natłuszczanie się, U młodszych osobników gruczoł ten rozpoczyna wydzielanie tłuszczu dopiero po osiągnięciu wieku kilku tygodni, a do tego czasu impregnacja piór następuje przez ocieranie się o upierzenie matki. Następuje przy tym ponadto naładowanie się piór elektrycznością, dzięki czemu stają się one hydrofobowe (niezdolne do łączenia się z wodą).

Sweter, pod który chowały się pisklęta, doskonale zastępował gęsie pióra. W miarę upływu czasu gąski coraz bardziej były żądne wrażeń. Ich ciekawość nie miała granic. Każdego tygodnia przybierały na wadze drugie tyle, tak że po trzech tygodniach miejsca pod swetrem nie starczało dla wszystkich. Często więc usadawiały się na kolanach. Teraz one prowadziły swoją opiekunkę na codzienny spacer w miejsca sobie nie znane. Wówczas nie odstępowały od niej na krok i bacznie obserwowały, co się wokół dzieje. Na szczęście gęsi nie trzeba uczyć latać. Mimo najszczerszych chęci zastępcza mama nie sprostałaby temu zadaniu. Szybki bieg przez łąkę, trzepot skrzydłami i krótkie, ostre, jednosylabowe gak to oznaki zbliżającego się latania. Pewnego dnia stało się ono faktem. Mimo że gęsi coraz częściej korzystały z nowej umiejętności nie odzwyczaiły się od swojej mamy. Jej wołanie do powrotu było zawsze spełniane. W niedługim czasie stadko opuściło dom. Coraz częściej przebywało nad jeziorem i trenowało latanie. Nie zaniedbywało jednak swojej opiekunki. Gdy pojawiła się wśród nich, gęsi siadały jej na ramionach, delikatnie skubały włosy, pływały za nią. Przywiązały się do niej, podobnie jak ona do nich. Od samego początku rozpoznawała je. Różne były ich głosy i narowy. Na przykład Pchełka była notoryczną zrzędą. Komarek i Punkcik wyraźnie okazywali swoje przywiązanie. Pędrak już od pierwszego dnia wywalczył sobie przewagę w stadku, którą tylko Pchełka próbowała kwestionować. Żal było „gęsiej mamie” rozstawać się z ulubieńcami, ale nieuchronnie zbliżała się pora ich odlotu. Intensywnie trenowały latanie* ponieważ czekała je długa i wyczerpująca droga na dużej wysokości. Dążąc na swoje zimowe kwatery, ptaki te muszą pokonać Himalaje, potężną barierę skał, lodów i śniegów ze szczytami sięgającymi 6~S tys. m. Dlatego też latają one wyżej niż jakiekolwiek inne ptaki. Eksperyment się udał „gęsia mama1’ sprostała postawionemu zadaniu. Pędrak, Puszek, Pchełka, Komarek, Punkcik i Julcia przygotowane do życia powróciły do naturalnych warunków bytowania.

Ten wpis czytano 16 razy.